Bóg odwiedza Noego i powiada:
Znów ziemia stała się przeludniona i rozwiązła.
Zbuduj arkę, zgromadź parami wszystkie zwierzęta ziemi oraz zamieść tam parę dobrych ludzi albowiem niedługo prowadzę na tę rozpustną ziemię ulewy przez 40 dni i 40 nocy i zniszczę wszystko, czego nie zabierzesz do arki.
Parę miesięcy później Bóg pojawia się u Noego i zauważa jedynie kadłuba arki.
Ależ, Noe, jutro zaczynają się ulewy a ty prawie nic nie zrobiłeś?!
Wybacz, Panie Boże,
próbowałem wszystkiego, ale czasy niestety się zmieniły!
Próbowałem zbudować arkę...
ale okazuje się, że dziś trzeba najpierw uzyskać pozwolenie na budowę. Mało tego, inspektor budowy zaczął mówić o jakieś wymogi przeciwpożarowe!
Próbowałem zbudować arkę...
ale moi sąsiedzi założyli związek i zaczęli protestować.
Ponoć budowa kadłuby na moim podwórku zasłania im widok na miasto. Zgłosiłem się do negocjatora, byśmy polubownie załatwili sprawę, ale ten mi powiedział, że najlepiej jak zbuduję arkę na morzu; ja jemu mówię, iż to nie potrzebne, bo morze przypłynie do mnie.
Patrzył na mnie jak na wariata i mi nie uwierzył.
Wyrąb drzew potrzebnych do budowy arki napotkała opór ze strony ekologów, green peace’u, FSC (Forest Stewardish Council) i różnych organizacji; niby prowadzę rabunkowe wycinki lasu.
Ministerstwo Środowiska z kolei zarzuca mi, że niszczę i zagrażam gatunki zwierząt. Tłumaczyłem, że to wręcz przeciwnie, zamierzam właśnie ocalić te zwierzęta; popatrzyli na mnie jak na wariata!
Ledwie co zacząłem zbierać zwierzęta parami jak zgłosiła się do mnie organizacja ochrony praw zwierząt, WWF (Word Wild Foundation) i oskarżyli o okrucieństwo wobec zwierząt. Ponoć nie wolno zwierzęta izolować od swego naturalnego siedliska.
Fiskus i CBŚ skonfiskowały cały mój majątek.
Stwierdzili, że szykuję się do ucieczki z kraju teraz, kiedy ciąży na mnie prokuratorski zarzut posiadania zwierząt pod ścisłą ochroną.
Ministerstwo pracy oskarża mnie o nielegalne zatrudnienie; związki zawodowe nie pozwoliły, abym zatrudniał własne niepełnoletnie dzieci, ponoć muszę zatrudnić wyszkoloną tudzież wykwalifikowaną załogę.
Wybacz, Panie Boże,
przerosło mnie to wszystko i zabrakło mi siły.
Toteż zrezygnowałem z tego projektu budowy arki.
Natychmiast chmury ustąpiły miejsce słońcu.
Noe zdziwiony - Panie Boże, czyżbyś zrezygnował ze zniszczenia ziemi?
Nie widzę takiej potrzeby, zarzekał się Bóg, urzędy zrobią to za mnie.
Salve...
Znów ziemia stała się przeludniona i rozwiązła.
Zbuduj arkę, zgromadź parami wszystkie zwierzęta ziemi oraz zamieść tam parę dobrych ludzi albowiem niedługo prowadzę na tę rozpustną ziemię ulewy przez 40 dni i 40 nocy i zniszczę wszystko, czego nie zabierzesz do arki.
Parę miesięcy później Bóg pojawia się u Noego i zauważa jedynie kadłuba arki.
Ależ, Noe, jutro zaczynają się ulewy a ty prawie nic nie zrobiłeś?!
Wybacz, Panie Boże,
próbowałem wszystkiego, ale czasy niestety się zmieniły!
Próbowałem zbudować arkę...
ale okazuje się, że dziś trzeba najpierw uzyskać pozwolenie na budowę. Mało tego, inspektor budowy zaczął mówić o jakieś wymogi przeciwpożarowe!
Próbowałem zbudować arkę...
ale moi sąsiedzi założyli związek i zaczęli protestować.
Ponoć budowa kadłuby na moim podwórku zasłania im widok na miasto. Zgłosiłem się do negocjatora, byśmy polubownie załatwili sprawę, ale ten mi powiedział, że najlepiej jak zbuduję arkę na morzu; ja jemu mówię, iż to nie potrzebne, bo morze przypłynie do mnie.
Patrzył na mnie jak na wariata i mi nie uwierzył.
Wyrąb drzew potrzebnych do budowy arki napotkała opór ze strony ekologów, green peace’u, FSC (Forest Stewardish Council) i różnych organizacji; niby prowadzę rabunkowe wycinki lasu.
Ministerstwo Środowiska z kolei zarzuca mi, że niszczę i zagrażam gatunki zwierząt. Tłumaczyłem, że to wręcz przeciwnie, zamierzam właśnie ocalić te zwierzęta; popatrzyli na mnie jak na wariata!
Ledwie co zacząłem zbierać zwierzęta parami jak zgłosiła się do mnie organizacja ochrony praw zwierząt, WWF (Word Wild Foundation) i oskarżyli o okrucieństwo wobec zwierząt. Ponoć nie wolno zwierzęta izolować od swego naturalnego siedliska.
Fiskus i CBŚ skonfiskowały cały mój majątek.
Stwierdzili, że szykuję się do ucieczki z kraju teraz, kiedy ciąży na mnie prokuratorski zarzut posiadania zwierząt pod ścisłą ochroną.
Ministerstwo pracy oskarża mnie o nielegalne zatrudnienie; związki zawodowe nie pozwoliły, abym zatrudniał własne niepełnoletnie dzieci, ponoć muszę zatrudnić wyszkoloną tudzież wykwalifikowaną załogę.
Wybacz, Panie Boże,
przerosło mnie to wszystko i zabrakło mi siły.
Toteż zrezygnowałem z tego projektu budowy arki.
Natychmiast chmury ustąpiły miejsce słońcu.
Noe zdziwiony - Panie Boże, czyżbyś zrezygnował ze zniszczenia ziemi?
Nie widzę takiej potrzeby, zarzekał się Bóg, urzędy zrobią to za mnie.
Salve...



-
biological:
-
Kurt Cobain:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›